AMERYKA - MIASTO ALEKSANDER WALLIS
15,00 zł
AMERYKA - MIASTO ALEKSANDER WALLIS
15,00 zł
Zobacz podobne
Parametry produktu
- Rachunek:
- Faktura bez VAT
- Stan:
- Używany
- Stan opakowania:
- oryginalne
- Gwarancja:
- Brak gwarancji
- Rękojmia:
- 24 miesiące
- EAN (GTIN):
- 9788303018168
- Stan zestawu: +dst/dst
-----------------------------------------
W zestawie:
- Ameryka - Miasto Wallis
- Miasto George (1956)
---------------------------
Wallis - Ameryka. Miasto
Ameryka-miasto
"Oglądałem przed laty widok miejski Nikifora przedstawiający ulicę złożoną z ośmio-, dziesięciopiętrowych, a więc dla krynickiego malarza niebosiężnych domów. U dołu widniał napis wykonany jednym ciągiem: MIASTOPOWIATA-MERYKA. A zatem Nikifor - człowiek umysłowo upośledzony, a jednocześnie artysta z bożej łaski, poznający świat z ilustracji i pocztówek, dla którego „powiat" był największą znaną mu stolicą - wiedział, że gdzieś w świecie jest miasto złożone z niebotycznych budowli i zwie się Ameryka. Drapacz chmur jako symbol amerykańskiego miasta trafił więc nawet do niego. W tych samych latach trzydziestych naszego wieku, w których powstał wspomniany pejzaż, ukazała się w Moskwie pierwsza książka radzieckich pisarzy o Stanach Zjednoczonych. Autorami byli llf i Pietrow, a nazywała się „Jednopiętrowa Ameryka". Tytuł ten przeciwstawiał się jednemu z najpopularniejszych mitów o Ameryce jako wielkim mieście. Jeszcze dzisiaj, w czterdzieści pięć lat od wizyty Ufa i Piętrowa za oceanem, więcej ludzi żyje tam w małych miastach i suburbiach niż w metropoliach i więcej osób mieszka na parterze i pierwszym piętrze niż na wysokich kondygnacjach. Jednak Ameryka kojarzy się nam bardziej z drapaczem chmur niż z małym domkiem. I nie bez przyczyny. Chociaż wielkie miasta stanowią tylko część urbanizacyjnych zagadnień tego kraju-kontynentu, jednak jest to część potężna i warta uwagi.
Przystępując do popularnego ukazania charakteru wielkich amerykańskich miast zdawałem sobie sprawę, że traktuję o zjawiskach silnie zmitologizowanych. Jednocześnie rozległość tej problematyki i tysiące poświęconych jej prac czynią z każdego przedsięwzięcia na tym polu ryzykowną próbę. Dlatego muszę się zastrzec, czym przedłożony tekst nie jest. Przede wszystkim nie jest próbą odkrywania Ameryki ani jej miasta. O każdym z poruszonych tutaj wątków można znaleźć obszerną bibliografię, która rośnie z dnia na dzień i jest nie do opanowania przez pojedynczego badacza. Praca nie ma też ambicji historycznych (chociaż przypomina niektóre fakty) ani nie rości sobie pretensji do przedstawienia pełnego obrazu amerykańskiej metropolii. Stanowi natomiast świadomy wybór pewnych zagadnień. Ich wspólną osią czy też płaszczyzną odniesienia jest pytanie, jakie zadawałem sobie podczas wizyty w Stanach. Interesowało mnie przede wszystkim to, jak uchwycić różnice, które dzielą miasta amerykańskie i europejskie? Czy różnią się one strukturą, funkcjonowaniem, szybkością zmian, historyczną ciągłością, prawami swych przemian? Uwagi, jakie w tym zakresie przynosi niniejsza praca, oparte są zarówno na własnych obserwacjach, jak i na rozmaitych lekturach. Kierunek mych zainteresowań miał także inne źródła. Zajmują mnie miasta wielkie, a metropolie amerykańskie do najmniejszych nie należą. Miasto jest znakomitą wykładnią możliwości i ograniczeń każdego społeczeństwa, jego ideowych dążeń i pragmatycznych zdolności, wykorzystanych szans i zmarnowanych okazji, zdolności łączenia celów bieżących, wieloletnich i wielopokoleniowych. Spojrzenie na dynamiczne, złożone, skrajnie wyspecjalizowane i pozbawione wielowiekowych tradycji społeczeństwo amerykańskie przez świat jego wielkich miast wydało mi się szczególnie ciekawe. Metropolie te ukazują następstwa procesów spontanicznych i ogarniających miliony osób, wpływ nieokiełznanej masowej produkcji przemysłowej, skalę przestrzenną, która tworzy całkiem nowe problemy, nieraz prawie nie do opanowania. Przynoszą również szczytowe osiągnięcia organizacji, techniki i architektury oraz wiele innych zjawisk godnych poznania. Podczas wędrówek po kilkunastu miastach Ameryki przeżywałem uczucia fascynacji i grozy, podziwu i lęku. Oglądałem bowiem zurbanizowany świat doprowadzony do skrajności. Świat, który według samych Amerykanów przeżywa głęboki kryzys. Jest rzeczą wiadomą, że miasta tego kontynentu przynoszą wiele rozwiązań i doświadczeń starej Europie nieznanych. Rzecz dotyczy nie tylko zjawisk w wielkiej skali. Rozwiązania te możemy akceptować lub odrzucać, lecz nie wolno ich ignorować. Dlatego nawet pobieżne przedstawienie określonych zagadnień ma pewien sens praktyczny. Niektóre doświadczenia amerykańskich miast winny dla nas brzmieć jak dzwon alarmowy. Te doświadczenia uważam za najcenniejsze. Pozwalają nam bowiem uwzględnić negatywne warianty przyszłości naszych własnych miast. Pozwalają także lepiej ocenić historyczne wartości miejskich ośrodków starego kontynentu. Poznanie amerykańskiej metropolii narzuca przy tym pytanie: czy miasta europejskie opierając się na swych wspaniałych tradycjach potrafią zachować własne oblicze, czy też wskutek nowej skali, nowoczesnej techniki i zagubienia ideałów miasta i miejskiego stylu życia staną się podobne do olbrzymów po drugiej stronie Atlantyku?
Wśród przedstawionych tu sylwetek trzech miast nie ma Nowego Jorku. Jest to bowiem nie miasto, lecz miejski kontynent, którego charakterystyka wymaga oddzielnej książki. Jednocześnie byłem w nim nazbyt krótko, by podjąć się ryzykownej próby spisania o nim własnych impresji. Pragnę też dodać, że nie jestem specjalistą w sprawach architektury i stąd wstrzemięźliwość uwag o budowlach, które wspominam. Zamieszczane w książce fotografie powstały częściowo w r. 1971, w większości zaś w,r. 1977, podczas gdy tekst napisany został w r. 1979."
Spis rozdziałów:
- Ameryka. Miasto
- Wiek urbanizacji
- Chicago
- Motoryzacja
- Slumsy i getta
- Suburbia jako ziemia obiecana
- Los Angeles
- Perypetia architektury
- Pomniki i cmentarze
- Campusy i ośrodki handlu
- Renaissance Center i Midtown Plaza
- San Francisco
Dom i ogród
Dziecko
Elektronika
Firma i usługi
Kolekcje i sztuka
Kultura i rozrywka
Moda
Motoryzacja
Sport i turystyka
Supermarket
Uroda
Zdrowie